Moda.Fotografia. Vintage. Sztuka. Komercja. Inspiracje.Antypatie.Trendy. Kreatywność. Zakupy. Modelki
wtorek, 13 lipca 2010

Widziałam różne prowokacje, jedne mniej, inne bardziej udane. Jeśli chodzi o środowisko projektantów, za największego prowokatora możnaby nazwać zmarłego niedawno Alexandra McQueena. To jednak, co pokazywał McQueen uznać można było za prowokację artystyczną, jego ubrania ocierały się często o miano dzieł sztuki. Inny prowokator - Patrick Mohr, stawia na prowokację niesmaczną i żałosną. Podczas pokazu jego najnowszej kolekcji modelki wystąpiły jako łyse i brodate dziady. To, jak wyglądają, skojarzyło mi się z wyglądem mistrzów karate ze starych filmów, albo postaciami z cyrku dziwadeł. W przypadku McQueena pierwsze skrzypce grały zawsze ubrania. W przypadku Mohra ubrania nie mają żadnego znaczenia.

Patrick Mohr

Czy ktoś zwróciłby uwagę na kolekcję tego projektanta, gdyby nie upiorne modelki? Jego ubrania nie mogą konkurować z tymi od największych mistrzów. Określiłabym je jako przeciętne. Nadają się do noszenia, ale nie wywołują pragnienia ich posiadania. Oglądając poszczególne projekty zastanawiam się, czy patrzę na kobietę, czy na mężczyznę. Mohr stawia na unisex, zakładając, że różnice pomiędzy płciami nie mają znaczenia. Nie podkreślają sylwetki, a raczej ją ukrywają pod warstwą geometrycznych kształtów. Przez całą kolekcję przewija się motyw trójkąta, geometryczne rysunki przywodzą na myśl afrykańskie i prymitywne malunki. Bez triku z łysiną i brodą zginełyby w tłumie innych projektów. Na skandalu można zwrócić na siebie uwagę, aby zdobyć klienta potrzebny jest talent. Mohr już wcześniej wykorzystywał prowokację, m.in. zatrudniając bezdomnych i transwestytów w roli modeli. Zastanawia mnie, czy on sam widzi siebie jako projektanta, czy może aktora podszywającego się pod niego. Chce tworzyć ubrania, czy artystyczny performance niskiej jakości? Nie mam nic przeciwko małemu skandalikowi czy szokowi, jeśli niesie w sobie przekaz i zmusza do myślenia. Ta prowokacja jest dla mnie pusta i bez sensu. Irytuje i obrzydza. Może chodziło właśnie o wywołanie odruchu wymiotnego? Tak, jak żart jest śmieszny tylko za pierwszym razem, tak zagrywka brzydotą zadziała tylko raz. Zdobył rozgłos, ale czy o taki rozgłos chodzi projektantowi? Czas pokaże, czy Mohr ze swoimi kiepskimi zagrywkami stanie się swoistą Paris Hilton zdobywającą rozgłos pokazywaniem waginy (nie ważne co mówią, ważne, że mówią), czy może prawdziwym projektantem. W każdym razie dla mnie jest to postać ciekawa i będę śledzić jego karierę.

A tutaj film przybliżający postać projektanta i jego wspomnianą kolekcję:

 

 

 

źródło zdjęć - mercedes-benz fashion week

21:48, velvet_mirror , Trendy
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 lipca 2010

Kilka miesięcy temu świat z entuzjazmem przyjął grube modelki, które pojawiły się w kilku sesjach zdjęciowych popularnych magazynów i na wybiegach (np u Marka Fasta, ale pojawiają się regularnie co jakiś czas u innych projektantów). Co niektórzy dziennikarze i blogerzy wróżyli nową erę w świecie mody, gdzie tłuszczyk, szerokie uda, muffinki w biodrach i drugi podbródek staną się nowymi 'MUST HAVE'. Ja wcale nie podeszłam do tego pozytywnie, bo co innego pokazywać prawdziwą kobietę, a co innego kobietę grubą. Nic nie da poradzić się na to, że otyłość stała się chorobą cywilizacyjną i coraz więcej krajów wojuje o zaszczytne miejsce największej liczby mieszkańców mających nadwagę, ale przyznawanie jej miana czegoś normalnego też nie uważam za dobre. Okres szału na anorektyczne szkielety mamy już za sobą i niech zakryje go cień historii (czy jak tam się mówi), ale nie wpadajmy ze skrajności w skrajność. Wiadomo, że faceci lubią kobiety zaokrąglone i rzednie im mina na słowa 'Odchudzam się', ale waga 100kg to przesada.

Crystal Renn by Louis Sanchis

To, co irytuje mnie w grubaskach, to ich zakłamanie. Oto jeszcze kilka miesięcy temu niejaka Crystal Renn, królowa modelek xxl (można było zobaczyć ją np na wybiegu u Chanel), w wywiadach powtarzała jak dobrze czuje się w swoim ciele, a dziś zobaczyć można ją w wersji odchudzonej. Czyżby nie czuła się aż tak dobrze w swoim pulchnym ciele? Jej agent zaprzecza, że modelka się odchudza, ale w moich oczach straciła już wiarygodność. Z tego, co wiem, Renn przed rozpoczęciem kariery jako modelka xxl miała problemy z anoreksją. Być może krótki romans ze światem mody wywołał nawrót choroby? Ale nie o tym mowa. Mowa o tym, że nie wierzę żadnej grubasce, które mówi, że jest zadowolona z własnego ciała. We współczesnym świecie jest to po prostu niemożliwe. Czy z całą presją, aby wyglądać dobrze nawet podczas wizyty w supermarkecie, zdjęciami idealnych ciał w telewizji, filmach i magazynach jest możliwe być szczęśliwą grubaską? Jeśli grube jest piękne, to dlaczego szczupłe kobiety nie chcą być grube, ale grube bardzo chętnie zamieniłyby się miejscami z osobami szczupłymi? I dlaczego coraz częściej słyszę i czytam, aby na wybiegi wpuścić modelki puszyste? Dlaczego nikt nie domaga się tego samego dla osób niskich?

Solve Sundsbo

Według mnie świat mody to nie miejsce dla grubasek. Traktowałabym je raczej jako ciekawe zjawisko, które pojawia się i szybko znika. Tak było np w przypadku Sophie Dahl, która kilka lat temu wywołała skandal pokazując nagie ciało w reklamie Opium Yves Saint Laurenta. Kiedyś modelka stawiana za przykład miejsca krągłości w świecie mody, dziś nosi rozmiar max 8. Tak samo jak nie podoba mi się przysłowiowy 'wieszak' z zapadniętą klatą, tak samo nie chcę oglądać modelek z olbrzymimi udami i spasionym brzuchem. Ja stawiam na sylwetkę zdrową, a zdrowa nie znaczy ani gruba, ani wychudzona. Mówi się, że wyjątek potwierdza regułę, więc nie sądzę, aby nieliczne puszyste modelki, które odniosły sukces, wyparły te szczupłe.

beth ditto

Świat mody to świat iluzji i idealnych kobiet. Jeśli chciałabym oglądać kobiety 'z ulicy', wyszłabym na ulicę. Otwierając magazyn, oglądając reklamy, czy pokazy mody wcale nie chcę widzieć kobiet 'prosto z ulicy', czy może jak je niektórzy nazywają 'prawdziwych kobiet'. Nie mam nic przeciwko pokazywaniu różnych rozmiarów kobiet i produkowaniu dla nich ubrań, ale robienie szopki z pokazywania grubasek i promowanie ich jako wzoru dla innych kobiet uważam za przesadę. Nie chodzi o to, aby modelki plus size zaczęły się nagle głodzić i na siłę upodabniać do tych size zero, bo i na nie jest zapotrzebowanie, ale też wcale nie chcę, aby rozmiar 16 czy 18 stał się normą. Chociaż też oglądając zdjęcia niektórych modelek, które określane są 'plus size' zastanawiam się dlaczego, bo np rozmiar 10 to dla mnie coś normalnego. Ale to kolejny dowód, że świat mody rządzi się swoimi prawami i tam ktoś o rozmiarze 10 od razu wpada do worka 'plus size'.
Każda kobieta jest piękna, czy szczupła, czy puszysta, ale nie róbmy normy z bycia grubym tak, jak wcześniej z anorektycznie chudym.

Na deser - reklama z puszystą modelką:

 

 

 

PS. Polecam wszystkim zapoznanie się z tym artykułem (po angielsku)

16:27, velvet_mirror , Trendy
Link Komentarze (55) »
czwartek, 08 lipca 2010

Firma Lacoste zatrudniła chińskiego artystę Li Xiaofeng do stworzenia niepowtarzalnych koszulek polo inspirowanych porcelaną i z porelany. Zostaną one wyprodukowane w ograniczonej liczbie egzemplarzy, co na pewno przyciągnie kolekcjonerów. Dla zwykłych zjadaczy chleba stworzono koszulki bawełniane, ale mnie interesuje ta porcelanowa.

Li Xiaofeng porcelain polo for Lacoste

Chiny zakazują wywożenia zabytków, w tym odłamków porcelany, dlatego też do zrobienia głównej, najdroższej i jedynej w swoim rodzaju, koszulki wykorzystano współczesne odłamki z folkowymi rysowanymi, jakie robiono na porcelanie kilkuset lat temu. Każdy kolor i element rysunku stanowi symbol, np. czerwień symbolizuje krew i siłę życia, i jest noszona przez chińskie panny młode. Artysta poświęcił pełne 3 miesiące i ponad 300 kawałków porcelany, aby stworzyć koszulkę. Obecnie podziwiać można ją w paryskim muzeum Musée des Arts et Métiers a potem powędruje do Bejing.

Li Xiaofeng porcelain polo for Lacoste

więcej informacji i zdjęć na stronie yatzer.com

Tagi: porcelana
02:11, velvet_mirror , Gadżety
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 06 lipca 2010

Jak obiecuje firma OyeeDesign, ich buty zrobione są ręcznie z materiałów najlepszej jakości. Proste szpilki w neutralnych kolorach ozdobiono przykuwającymi uwagę pop-artowymi rysunkami serc, lodów, skrzydeł, kwiatów, disco króliczków czy napisów. Pomysł może niezbyt oryginalny, ale buty wyglądają na prawdziwe cacka. Projekty mogą również zostać dostosowane do osobistych gustów i wykonane według wskazówek i w kolorach wybranych przez kupującego. A fanki wygodnych butów na codzień w ofercie firmy znajdą też sportowe tenisówki. Mogą one stanowić mogą podstawę każdej stylizacji. Nawet najnudniejszy, najprostrzy strój zyska po włożeniu takich butów. Jeśli chodzi o stronę OyeeDesign to minusem jest brak możliwości kupna butów przez internet i informacji o cenie. Obecnie buty kupić można tylko w Istambule.

 

high heels, oyee design, pin up shoes
high heels, oyee design, pin up shoes
high heels, oyee design, pin up shoes
high heels, oyee design, pin up shoes
high heels, oyee design, pin up shoes
high heels, oyee design, pin up shoes
high heels, oyee design, pin up shoes

zdjęcia - OyeeDesign

 

Tagi: buty
16:04, velvet_mirror , Trendy
Link Komentarze (1) »
czwartek, 01 lipca 2010

W jesiennej kampanii Louis Vuitton trzy piękności reprezentujące odmienne typy urody (blondynka, szatynka i ruda) i wiek (lat 20, 30 i 40) przeniesione zostały do lat 50 ubiegłego wieku. Podoba mi się klimat garderoby jak z teledysku 'Why' Annie Lennox (z mojego ulubionego albumu 'Diva'), sukienki retro, pin-upowe fryzury i brak agresywności. W czasie, gdy produkty sprzedaje się najlepiej wykorzystując goliznę i kontrowersję, miło jest zobaczyć coś kobiecego i po prostu ładnego. Jedyne zastrzeżenie mam do za ciasnej sukienki Christy Turlington (chociaż i biust należący do Karen Elson na 3 zdjęciu też wygląda jakby się dusił). Chcę wszystkie sukienki z kolekcji, a szczególnie tą w kwiaty z głębokim dekoltem na plecach z pierwszego zdjęcia.

Louis Vuitton Fall 2010 Campaign Christy Turlington, Natalia Vodianova Karen Elson Steven Meisel
Louis Vuitton Fall 2010 Campaign Christy Turlington, Natalia Vodianova Karen Elson Steven Meisel
Louis Vuitton Fall 2010 Campaign Christy Turlington, Natalia Vodianova Karen Elson Steven Meisel

A tutaj wideo z planu:

więcej zdjęć tutaj

 

Fotograf: Steven Meisel
Modelki: Christy Turlington, Natalia Vodianova, Karen Elson
Stylizacja: Karl Templer

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 49

Related Posts with Thumbnails

Reklama na blogach - Blogvertising.pl