Moda.Fotografia. Vintage. Sztuka. Komercja. Inspiracje.Antypatie.Trendy. Kreatywność. Zakupy. Modelki

Pre-Fall

czwartek, 21 stycznia 2010

text in English here

Tory Burch pre-fall 2010

Kolekcja prosta i trochę nudna, ale jest kilka ciekawych elementów. Jak wieść niesie, zainspirowana została rzeźbami Louise Nevelson. Dominujące kolory to złoty, beżowy i czarny. To, co bardzo mi się nie podoba, to buty. Koszmarne obcięte gumofilce. Ale bez nich kolekcja byłaby jeszcze nudniejsza. Przynajmniej coś się dzieje. Co my tu mamy? Getry, nadruki w stylu lat 70., klasyka, prostota, wygoda, trochę błysku, nylonowe kurtki. Co niektóre modele przypominają mi za bardzo nudne uniformy do pracy. Pierwsze wrażenie było dobre, ale im dłużej patrzę, tym bardziej mi sie nie podoba. Poszczególne modele niby mają coś wspólnego, ale jakoś nie widzę tu spójności. Tu getry z obszernym swetrem, obok wspomniana okropna nylonowa kurtka, zaraz sukienka z nadrukiem coraz bardziej przypominającym mi wzór na dywanie, potem koszmarny sweterek w kratkę ze spódnicą w kółeczka, a na koniec bezkształtna czarna sukienka. Podobają mi się tylko 2 modele: bluzka z metalicznym połyskiem połączona z beżowymi spodniami wpuszczonymi w buty i cieniowana sukienka wiązana na biodrze. 

Tory Burch pre-fall 2010
Tory Burch pre-fall 2010

Carolina Herrera pre-fall 2010

Inspiracją do stworzenia tej kolekcji był taniec - Herrera odkryła obraz z lat 20. ubiegłego wieku przedstawiający postaci tańczące tango. Nie ukrywam, pierwsza część kolekcji bardzo mi się podoba. Jest to styl ukazujący klasyczne pojęcie kobiecości, bez udziwnień, podkreślający a nie zniekształcający sylwetkę. Podobnie jak Oscar De La Renta, również ona proponuje bogate, radosne wzory. Niesamowite, soczyste kolory zdominowały kolekcję - różne odcienie czerwieni, niebieskiego, kanarkowy, głęboka czerń, szary. Istny koktajl z kolorowych materiałów i szalonych nadruków. Intrygująca kobiecość w najlepszym wydaniu. Sukienki zdają się delikatnie falować, ale w dalszej części nabierają ciężkości i masywności. Sama Herrera powiedziała, iż chciała aby kolekcja była 'lekka jak piórko'. Nie do końca udało jej się zrealizować cel. Dlaczego? Bo np. czarne rajstopy nie pasują do każdego zestawu, na pewno nie do błękitnej i żółtej sukienki, albo bordowej na jedno ramię. Myśląc 'lekkość' mam przed oczami zupełnie inne obrazy. I czy tylko ja pamiętam czasy, gdy nie nosiło się czarnych rajstop do butów z odkrytymi palcami? Pewnie rzeczy mam po prostu zakodowane. Chociaż buty same w sobie są piękne, czy ktoś naprawdę odważy się wyjść w nich na zimowe mrozy? A poza tym, czy takie ubrania nadają się dla pokolenia młodszego od tego po 30? Czy będą podobać się osobom przed 20? W sukniach wieczorowych widzę Renee Zellweger lub Cate Blanchett. Moje typy to niebieska spódnica z obszyciem w kształcie promieni słonecznych i podobny sweter, błękitna sukienka z ładnym dekoltem i cienkim paskiem oraz 3-kolorowy płaszcz.

Carolina Herrera pre-fall 2010Carolina Herrera pre-fall 2010Carolina Herrera pre-fall 2010Carolina Herrera pre-fall 2010

 

Jason Wu pre-fall 2010

Ubrania w podobnym klimacie, co Bulberry Prorsum. Mamy tu mundurki i uniformy, militarne kolory, talię podkreśloną skórzanym paskiem, rajstopy w szerokie pasy. Dominujące barwy to bezpieczny granat, zgniła zieleń, czernie, szarości i zgaszona czerwień. Ciężkie materiały w postaci wełny i tweedu wcale nie obciążają sylwetki. Prawie zupełny brak ozdób zrekompensowano mocną linią sylwetki, marszczeniami, błyszczącą nitką i cekinami. Każdy zestaw jest dopieszczony do perfekcji. Podoba mi się szczególnie błyszcząca sukienka z ciekawym kawałkiem skóry na piersiach. Jeśli mam wybór, wybieram mini i również przez tą długość sukienek i spódnic kolekcja zyskuje moje uznanie. Dzięki temu  konserwatywne wzory zyskują nowoczesność i lekkość. Kolekcja dla kobiet ceniących praktyczność i wygodę bez utraty atrakcyjności.

Jason Wu pre-fall 2010Jason Wu pre-fall 2010Jason Wu pre-fall 2010

Doo.Ri pre-fall 2010

Nic ekscytującego, a robi pozytywne wrażenie. Proste kształty i wygoda to znaki rozpoznawcze kolekcji. Czy jednak nie za prosto i nie za mało? Czy tego właśnie spodziewam się na wybiegu? Takie ubrania znaleźć można prawie w każdej sieciówce. Nie dałabym Doo.Ri najwyższej noty, ale też nie traktuję kolekcji jako porażki. Czasem prostota i wygoda to wszystko, czego trzeba. Na pewno podoba mi się eksperyment z nadrukiem przypominającym trochę powierzchnię księżyca i plamy jakby powstałe od niedbałego pacnięcia pędzlem. Na pewno poszukam białej bluzki z podobnym kwiatowym nadrukiem. Do tego dziewczęce koktajlowe sukienki, marszczenia, piórko przy kołnierzu, szczypta pieprzu w postaci długich skórzanych rękawic i butów do połowy uda. Cóż, komu się podoba - na pewno nie będzie miał problemu ze znalezieniem podobnych ubrań w 'zwykłym' sklepie odzieżowym. Mi zrobiło się trochę nudno. 


Doo.Ri pre-fall 2010Doo.Ri pre-fall 2010

Giorgio Armani pre-fall 2010

Nowoczesny glamour. To, co od razu rzuca się w oczy, to dopasowane marynarki z mocno podkreślonymi ramionami i soczyste barwy - paleta została ograniczona do kilku podstawowoch kolorów. Armani trzyma się swojego dobrze znanego stylu i nie popełnia żadnego błędu. Wielkie ramiona to dla mnie największy koszmar wśród obecnych trędów, ale on w sobie tylko znany sposób nadał im elegancji i wyrafinowania. Naprawdę nie ma tu niczego, co chciałabym skrytykować. Najbardziej podobają mi się materiały - atłasowe, z podłyskiem, błękit jest po prostu przepiękny. Nie jestem zwolenniczką futer, ale nie można odmówić im urody. Kolekcja zdecydowanie dla luksusowej kobiety, która nie potrzebuje kiczu i krzykliwości, aby zostać zauważoną. Mój typ - mała czarna czapeczka z eleganckim kostiumem i futrzane rękawy do czarnej sukienki z szerokim dołem. 

Giorgio Armani pre-fall 2010Giorgio Armani pre-fall 2010Giorgio Armani pre-fall 2010Giorgio Armani pre-fall 2010


Diane von Furstenberg pre-fall 2010

Inspiracją do stworzenia kolekcji była m. in. Stella Tennant. Ja widzę tu Kate Moss albo Serenę z Gossip Girl. Zaprezentowano popołudniowy styl młodej, dynamicznej kobiety. Podoba mi się połączenie etnicznych wzorów z brytyjską prowincją, szalonego myzycznego festiwalu z elegancką kafejką dla snobów, ciężkiego i grubego z lekkim i cienkim, niedbałość, to uczucie, jakby w pośpiechu narzucono na siebie ubrania znalezione na podłodze. Wszystko o rozmiar lub kilka za duże. Kolory to szary, szary, szary, czerwień, szczypta różu i brązu. Cekiny i nitka z połyskiem. Każda kobieta powinna zneleźć w tej kolekcji coś dla siebie.

Diane von Furstenberg pre-fall 2010Diane von Furstenberg pre-fall 2010Diane von Furstenberg pre-fall 2010


zdjęcia - style.com

17:14, velvet_mirror , Pre-Fall
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 07 stycznia 2010

text in English here

Versace pre-fall 2010

Versace kojarzy mi się z tandetą. Tym razem zostałam miło zaskoczona. Na pewno podoba mi się kolorystyka - głęboki granat, delikatny błękit, czerwień, czerń i seledynowy. Buty i dodatki na pewno staną się hitem. Jest bardzo przy ciele, krótko i seksownie. Ostatnie sukienki wyglądają jak z sex shopu i jest trochę plastikowo, ale ogólne wrażenie jest dobre. Cóż, tej zimy królują cekiny - następnej może to być plastik.W takich ubraniach wyglądać dobrze będzie tylko szczupła osoba, więc modne ostatnio rubensowskie modelki na pewno nie wystąpią na wybiegu...

Versace pre-fall 2010Versace pre-fall 2010


Chanel pre-fall 2010

Co za pomyłka. Naprawdę niewiele mi się podoba. Wszystko wydaje mi się ciężkie i brzydkie. Inspiracje chińskimi strojami zwykle bardzo mi odpowiadają, ale chiński mundur upstrzony dziwnymi błyskotkami i czapka w stylu Mao w połączeniu z plastikowymi kozakami wędkarza po prostu jest dla mnie nie do zaakceptowania (ostatnie zdjęcie). Torebki na pewno dobrze się sprzedadzą, ale nie uratują kolekcji. Szpiczasta czapeczka to koszmar, fryzury okropne. Kolorystyka prosto z cmenarza albo bagna. I te zniekształcające figurę przesadzone płaszcze i okropne wielgachne ramiona...fuj (nie dodałam ich do zdjęć). W żadnej kolekcji Chanel nie może zabraknąć kobiecego kostiumiku i tylko one jakoś trzymają się kupy. Karl Lagerfeld wybrał się w podróż do Szanghaju i po epokach w chińskiej historii, ale ja nie wybieram się tam razem z nim.

Chanel pre-fall 2010Chanel pre-fall 2010Chanel pre-fall 2010


Oscar De La Renta pre-fall 2010

Wszystko! Mi się podoba oczywiście. Hiszpańska seniorita zmieszana z kociakiem z lat 50. I trochę Chanel. Jedynie makijaż wydaje się trochę przesadzony.  Ilość kolorów i wzorów nie wszystkim przypadnie do gustu, ale nie można na pewno odmówić kolekcji uroku. Mam nadzieję, że będzie można znaleźć w sklepach rzeczy właśnie w takim stylu. Zobaczymy, czy wszystkie fashion victims w ramoneskach i poduchach w ramionach zmienią za kilka miesięcy zawartość szafy na różowo-lolitowo-kwiecistą. Być może każdy będzie chciał wyglądać jak Alicja w Krainie Czarów? Królujące obecnie ćwieki i lata 80. nie są totalnie w moim stylu. Niewiele jest z tamtej opoki rzeczy, w których czułabym się dobrze. Chociaż mama ostatnio wynalazła mi biały sweterek wyszywany perełkami...Bardzo 80s, ale bez koszmaru rodem z koncertu Bon Jovi albo Metallica (Metallici??). Raczej bardzo delikatny i dziewczęcy. A wracając do kolekcji - Oscar De La Renta wędruje na miejsce mojego ulubionego projektanta. Zakochałam się od pierwszego spojrzenia. W kolorach, patchworkach, kroju, róży we włosach (sama noszę je od wieków), wzorach, wyszywanych kardiganach, nawet szerokich spodniach z wysokim stanem.
ps. Dostałam pod choinkę panterkowe futerko, ale za rok chcę takie różowe (pamiętaj o tym bejbe)

Oscar De La Renta pre-fall 2010Oscar De La Renta pre-fall 2010Oscar De La Renta pre-fall 2010Oscar De La Renta pre-fall 2010Oscar De La Renta pre-fall 2010


Burberry Prorsum pre-fall 2010

Bez zaskoczenia i bez rozczarowania. Militaria z czasów 1 wojny światowej i stonowane barwy, koronki i futra. Idealne połączenie twardego i miękkiego. Zgniłe zielenie, khaki, stonowany niebieski, biel i bordo. Buty mogą iść tylko w górę, więc trzeba będzie zaopatrzyć się w podobną parę. Ubrania na codzień. Tak klasyczne, że prawie nudne. Znów paski na sukienkach i płaszczach, więc talia będzie ładnie podkreślona. Kolekcja nie odkrywa Ameryki i wykorzystane zostało to, co najlepiej w marce znane.

Burberry Prorsum pre-fall 2010

Burberry Prorsum pre-fall 2010


Naeem Khan pre-fall 2010

Kolekcja wydaje mi się zlepkiem wszystkiego, co było modne albo całkiem niedawno, albo jest obecnie. Spóżniona. Spódnica z piórek? Cekiny? Rzymska sukienka na jedno ramię? Jakieś świecidełka? Jakieś orienty? Jakieś tuniki? Sukienka-bombka znalazła się tu chyba przez pomyłkę. Niby to ładne, a czegoś zabrakło. Nazwisko znane głównie dzięki First Lady - Michelle Obamie, która założyła sukienkę projektanta podczas jednego z oficjalnych przyjęć. Nic mnie nie zachwyciło i nic nie zainteresowało. Nuda.

Naeem_Khan_prefall_2010


Zac Posen pre-fall 2010

Są kolekcje, w których zakochuję się od razu. Ta nie jest jedną z nich. Jest naprawdę słabkutko. Podoba mi się kilka modeli, a raczej pojedynczych elementów, ale zachwycona nie jestem. Szczególnie mierzi mnie nadruk łabędzia i te dziwaczne buty. Znowu brakuje mi spójności. Nie wiem, jakim mottem/motywem kierował się Posen przy projektowaniu. Czy naoglądał się za dużo bajek dla dzieci? Czerwony Kapturek? Alicja w Krainie Czarów? (no bo biały królik) Mamy tu wspomniane już łabędzie, muchomory, króliki, paskudne futra, okropne kratki, suknie mające być eleganckie, sukienki dla 5-latek, uniform stewardesy, wypłowiałe kolory i nie pasujące do niczego czerwone usta. To jakiś żart? Poprzednia kolekcja była tragiczna, ta jest jeszcze gorsza. I czy nie ma już ładnych modelek?

Zac Posen pre-fall 2010Zac Posen pre-fall 2010

zdjęcia - style.com

22:45, velvet_mirror , Pre-Fall
Link Komentarze (6) »

Related Posts with Thumbnails

Reklama na blogach - Blogvertising.pl